Wiele osób waha się przed skorzystaniem z pomocy, ponieważ ma poczucie, że ich cierpienie nie jest „wystarczająco poważne”. Nadal pracują, zajmują się rodziną, wypełniają swoje obowiązki, a czasem nawet sprawiają wrażenie, że wszystko jest względnie dobrze. A jednak wewnętrznie coś męczy, ciąży, powraca albo staje się coraz trudniejsze do udźwignięcia.
Takie wahanie jest częste. Zwykle opiera się na przekonaniu, że trzeba czuć się naprawdę bardzo źle, żeby „mieć prawo” pójść na terapię. Tymczasem terapia nie jest zarezerwowana wyłącznie na momenty załamania. Może być cenna dużo wcześniej.
Nie trzeba być na skraju załamania
Skorzystanie z terapii nie musi oznaczać poważnego kryzysu. Można potrzebować wsparcia, ponieważ odczuwa się większy lęk niż wcześniej, większą drażliwość, smutek, samotność, poczucie utknięcia w pewnych sytuacjach — albo po prostu dlatego, że coraz trudniej zrozumieć, co dzieje się wewnątrz.
Niektóre osoby zgłaszają się na terapię, gdy przechodzą przez ważną zmianę życiową, gdy jakaś sytuacja je osłabia, gdy powtarza się konflikt w relacji albo gdy czują, że stopniowo oddalają się od równowagi, która dotąd była dla nich ważna.
Czekanie, aż będzie się „na dnie”, nie zawsze jest konieczne — ani pożądane.
Cierpienie nie musi być spektakularne, żeby było prawdziwe
Trudność psychiczna lub emocjonalna nie zawsze jest widoczna. Może przejawiać się dyskretnie: zmęczeniem, natrętnymi myślami, utratą energii i zapału, poczuciem niedopasowania, wewnętrznym przeciążeniem, powtarzającymi się napięciami w związku albo wrażeniem, że funkcjonuje się, ale tak naprawdę nie uczestniczy w pełni we własnym życiu.
Ponieważ takie formy cierpienia nie zawsze są spektakularne, często bywają umniejszane. Mówimy sobie, że to nie jest wystarczająco poważne, że trzeba spojrzeć na sprawy z dystansem, że inni mają gorzej. Ale fakt, że inni również cierpią, w żaden sposób nie odbiera temu, przez co sami przechodzimy, jego ważności ani zasadności.
Terapia może służyć także zrozumieniu, a nie tylko „naprawianiu”
Często kojarzymy terapię z naprawianiem dużego cierpienia. Może ona jednak być również przestrzenią do lepszego zrozumienia siebie, nabrania dystansu, przyjrzenia się pewnym powtarzającym się schematom, uporządkowania danego etapu życia albo odnalezienia bardziej adekwatnych punktów odniesienia.
Skorzystanie z terapii może pomóc zrozumieć, dlaczego niektóre sytuacje tak bardzo nas dotykają, dlaczego pewne schematy wracają, dlaczego niektóre emocje zajmują coraz więcej miejsca albo dlaczego czujemy się mniej stabilnie niż wcześniej. Taka praca może być pomocna nawet wtedy, gdy nadal „dajemy radę”.
Zadziałać, zanim cierpienie utrwali się bardziej
W niektórych przypadkach wcześniejsze rozpoczęcie terapii pozwala właśnie zapobiec pogłębieniu się trudności. Lęk, który wciąż jest jeszcze względnie opanowany, narastające zmęczenie psychiczne, rozlany dyskomfort, utrwalający się konflikt w związku albo trudny okres przejściowy można przepracować, zanim staną się cięższe, bardziej zakorzenione lub sztywniejsze.
Nie chodzi o to, by przewidywać każdy możliwy kryzys, ale o uznanie, że nie trzeba czekać, aż będziemy całkowicie przeciążeni, żeby zacząć troszczyć się o siebie.
Przestrzeń, w której można wrócić do siebie
Terapia może być również miejscem, w którym na jakiś czas przestajemy jedynie zarządzać, organizować, dźwigać, odpowiadać na oczekiwania, dostosowywać się czy „trzymać się”. Pozwala wrócić do własnego doświadczenia, odczuć, potrzeb, granic i pytań.
Dla wielu osób już samo to jest istotną zmianą: nie być wyłącznie w codziennym reagowaniu, ale odzyskać przestrzeń do myślenia o tym, co się przeżywa.
Podsumowanie
Terapia nie jest przeznaczona wyłącznie dla osób, które czują się bardzo źle. Może być pomocna wtedy, gdy jakaś trudność zaczyna ciążyć, gdy dyskomfort się utrwala, gdy zmiana osłabia albo gdy pojawia się potrzeba lepszego zrozumienia siebie.
Pójście na terapię, zanim jest się „na dnie”, nie jest przesadą. Często jest to świadomy i pełen szacunku wobec siebie sposób zadbania o siebie — zanim to, co jeszcze wydaje się możliwe do udźwignięcia, stanie się zbyt ciężkie.